Chasyd opowiada:
Nasz rabbi to człowiek doprawdy święty! Krążyły wśród nas wieści, że ilekroć znajdzie się sam w komnacie, natychmiast popada w ekstazę.
Chciałem się o tym przekonać na własne oczy, więc pewnej nocy wlazłem pod jego łóżko. To, co widziałem, to cud prawdziwy! To nie może mi się wprost pomieścić w głowie! Kiedy rabbi przekroczył próg pokoju, twarz jego była jasna i przejrzysta. Na stole stała butelka i ta butelka była czerwona jak rubin. Po upływie kwadransa butelka była jasna i przejrzysta, zaś twarz naszego cadyka czerwona jak rubin.